sobota, 27 lutego 2016

Legendarny koń powraca? Luźna recenzja Mustanga 2015

Hello przyjaciele!

Dziś na rożen idzie nowy Ford Mustang, z racji tego, że jestem wielkim fanem marki i uważam go za jedno z najpiękniejszych aut świata. W głośnikach Chase & Status – Against All Odds. 3, 2 ,1 GO!

 Legenda zyskała nowe, odświeżone wcielenie. Dalej muskularny, piękny, ale czy legenda dalej może być legendą mając silnik poniżej 2,5 litra i imitując jego dźwięk z głośników? Sprawdźmy.


Rok 2015 przywiał nam nowego Mustanga. Na początek zajmiemy się wyglądem. W porównaniu do poprzednika, stylistycznie zmieniło się wiele.  Nowy model nie jest już tak toporny, powrócono do łagodniejszych krawędzi, cała linia auta zyskała na muskulaturze i bandziorowatości. Umówmy się, on jest po prostu ładny. Temat wyglądu zamknięty.
Projektując wnętrze, konstruktorzy bardzo mocno inspirowali się kokpitem samolotu. 
Dużo aluminium, trochę plastiku a czerwone pole na zegarach zastąpiono zapaskowanym jak w myśliwcach. I taki smaczek na prędkościomierzu: Ground Speed - Prędkość względem ziemi. 

Przełączniki na konsoli również rodem z militarnych konstrukcji lotniczych. Charakterystyczne pstryczki. Hm… Jeszcze nie wiem jak się do nich ustosunkować, niby fajne ale jakiś zgrzyt. 
Na tylnej kanapie standardowo miejsce dla 2 hobbitów. Wnętrze, koniec.

Teraz się zrobi fajnie. Gama silnikowa. Ford w nowym modelu wprowadza 3 warianty silników, które możemy sobie do tego auta zażyczyć.
5 litrowe V8 – klasyka gatunku, 435 koni mechanicznych i 524 niutonomerty momentu, pierwsza setka po nieco ponad 4 sekundach. Wystarczająco by doprowadzić jakiegoś lalusia w Porsche do białej gorączki, zamieniając przy tym cały asfalt z drogi w gruzowisko.
3,7 litra V6 – czysta kóni i czystasiedemdziesiątcoś niutonów. Takie byle co.
2,3 litra R4 – Coooooo? Na początku nie dowierzałem. Nie dość, że jakaś śmieszna pojemność to jeszcze rzędowa czwóra? Co ciekawe, ma osiągi lepsze od tej nędznej fał szóstki. 314 koni i 434 niutony. Mechaniczna sprężarka, zrobiła swoje, no ale jednak. To nie koniec. Jaki dźwięk ma czwórka w rzędzie to wszyscy mniej więcej wiemy, a w mustangu nie przystoi. Więc co robi Ford? Ford robi nas w konia i puszcza nam gang V8 z głośników wewnątrz auta. Serio? No serio? To jakby pod klip Rihanny podłożyć jakiś numer Led Zeppelin.
Co dalej robi Ford? Otóż Ford wygrywa wszechświat. Wprowadza Mustanga do salonów w całej europie i to w cenach jak za trochę lepiej wyposażone Mondeo. Wersja z silnikiem 2,3 to koszt  niecałych 150 tyś PLN, natomiast z tym fajnym silnikiem kosztuje około 160 tyś PLN. Panie Ford – brawo! Nie dość, że możemy kupić sobie legendarnego konia w polskim salonie to jeszcze w Polsce  będą Ci go serwisować. Czad! Legenda powraca do założeń z przed 50 lat. Stworzyć mocne auto na które będzie stać przeciętnego kowboja. Może przeciętny Kowalski nie będzie w stanie sobie na niego pozwolić, ale już Nowak zastanowi czy wybrać nowe BMW za 200 patyków, czy klasycznego muscle car’a z V8 za sporo mniejsze pieniądze.

Szybkie podsumowanie. Nowy mustang jest fajny, plus jak go rozdupczysz to nie będzie tak bardzo szkoda jakbyś rozwalił Porsche za pięć albo 6 razy tyle. Ford zrobił naprawdę kawał dobrej roboty jeżeli chodzi o całą stronę marketingową. Gdybym miał tyle wolnego szmalu to już bym leciał do salonu. J

A teraz ciekawostka!
W Arkansas policja wymieniła 10 poczciwych Fordów Crown Victoria, które notabene są znakiem rozpoznawczym policji w USA na hybrydy Toyoty. Rzadziej teraz tankują więc pewnie są mocno wkurzeni, że nie mogą sobie zjeść pączka przy okazji wizyty na stacji, mogą się za to bezszelestnie zakraść do zbirów i łotrów korzystając tylko z silnika elektrycznego, dbają o środowisko i oszczędzają stanowe pieniążki.
To tyle na dziś. Do usłyszenia/zobaczenia/przeczytania!


Zapraszam na profil na fb Screaming Pipes, plus jeżeli chcecie żebym o czymś napisał dajcie znać w komentarzach. 
Trzymajcie się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz