czwartek, 25 lutego 2016

Z wizytą w bajkolandii vol.1 - relacja

Cześć i czołem!

Drugi wpis i obiecana relacja z wizyty w jednym z tych wyjątkowych miejsc w Polsce, gdzie potrafią się zająć amerykańskimi wozami.
Moja luba siedzi na koniu
             Edie Von Cinnamon - sprawdźcie jej profil! Warto!

Zastanawialiście się kiedyś jak to jest być w miejscu, w którym otacza was grubo ponad milion złotych? W miejscu, gdzie czuć w powietrzu zapach lat 70, gdzie każdy centymetr stali skrywa za sobą historię starszą niż wy sami i gdzie łączna suma koni mechanicznych załatałaby dziurę w budżecie państwa?
Jeśli tak, to zapraszam J


Jest sobota, dzień wcześniej padła propozycja, żeby odwiedzić chłopaków z Hellcat Cars. Ok, świetny pomysł! Mają stare auta i coś tam dłubią, tyle wiedziałem. Dziewczyny prasują sukienki, w tym czasie ja z kumplem myk na stację tankować auto. Mamy być na 12, przed nami 115 kilometrów drogą szybkiego ruchu. Spakowani ruszamy. Stop! Powrót po kabel do ładowarki. Ruszamy. Jest godzina 11.10. Mój Mietek dobrze się sprawuje i jego „fałka” przypchała nas na miejsce parę minut (i trochę wiecej upomnien ze strony mojej lubej o wolniejszą jazde) po 12.

Z zewnątrz budynek niechętnie zdradza swoją zawartość –może to i lepiej bo gdyby się moherowe babcie dowiedziały, jak szatańskie maszyny tam stoją to na bank poszło by wszystko z dymem. Na wejściu wita nas jeden z właścicieli i dwa nowiuteńkie big blocki. No ale gdzie auta?
Dziewczyny gdzieś się wybierają?

Zostały otwarte drzwi do „pokoju zabaw”. Na dzień dobry Chevrolet Impala z końcówki lat 60tych. Patrzę i nie wierzę! 
–Kurwa, on ma folię na siedzeniach?
Stan jak z fabryki, piękna linia, błyszczący, pachnący, ot taka mała fortuna na kółkach.
Dalej raz, dwa, trzy, cztery Mustangi i wszystkie w Fastback’u (coś pomiędzy coupe i hatchbackiem tyle, że szyba tylna jest stałym elementem nadwozia, nie podnosi się razem z klapą bagażnika - cudo), następnie Camaro przygotowane pod kątem wyczynowym troszkę i piękny, ogromny Buick. Generalnie Mustang jest takim autem, które budzi duże emocje. Muskularny, z ogromnym silnikiem, piękny i dostojny a jednocześnie kompaktowy. Synonim sportowego ducha. Osobiście kocham i uwielbiam to auto. No może poza generacjami z przedziału 1980-2000 bo to jakaś totalna porażka. To już chyba fiat multipla albo Agnieszka Frykowska mają w sobie więcej uroku. Ojciec dyrektor przybytku dał się namówić na odpalenie jednego monstrum. 1968 Mustang GT Fastback. Jeeeeeeezu! Co za dźwięk! Tak właśnie wyobrażam sobie chóry anielskie. 



Po paru minutach, kiedy już oswoiłem się z tymi cackami na które pewnie musiałbym pracować 250 lat, do mojego nosa dotarł zapach. Benzyna pomieszana ze stalą, olejem silnikowym i starym wnętrzem auta. Możecie mówić co chcecie, ale mnie ten zapach przyprawia o zwiotczenie mięśni i szybsze bicie serca.

Może już ktoś wymyślił taki odświeżacz do samochodu? Dajcie znać bo jak tak to biere ze 100 sztuk.

W „pokoju zabaw” spędziliśmy trochę czasu, gdyż dziewczęta pozowały do zdjęć, stare auta i super laski – nic więcej nie trzeba. Serio. Po zdjęciach, krótkie rozgrzanie przy herbatce  i wizyta w jeszcze jednym pomieszczeniu – warsztacie. Czekały tam na nas dwa potężnie zmodyfikowane pick upy. Słynny „Pan Deratyzator” (w trakcie kolejnej zmiany wcielenia) i „Mandarynka”. Obydwa niemalże leżały na zderzakach. I to tak cholernie nisko zawieszone, że monety nie wciśniesz między auto a asfalt. Zasługa pneumatycznego zawiasu J Totalny czad!

Wizyta w podradomskim Hellcat Cars zrobiła mi dzień. Wyjechaliśmy z bananami na ryjach i miliardem zdjęć dziewczyn i aut. A wspomnienia z tego miejsca będę miał na zawsze. Miejsce cudowne jeżeli chodzi o ekipę jak i o klimat. Goście naprawdę znają się na tym co robią i robią to z ogromną pasją. Tak wiele wspaniałych aut, które aż proszą, żeby w nich usiąść przekręcić kluczyk i ruszyć w podróż życia, słuchając bulgotu z pod maski. Wspaniałe w tych ponad 40 letnich maszynach jest to, że żaden buc w nowym BMW czy innym frajerskim aucie, na światłach nie ma z Tobą NAJ-MNIEJ-SZYCH szans! Kochajmy stare amerykańskie wozy, one tego chcą i na to zasługują. Ale to chyba temat na później.

Jeżeli chcecie, żebym zajął się jakimś tematem, macie jakieś swoje propozycje to dajcie mi znać w komentarzach.


 Trzymajcie się! Cześć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz